Homestaging to marketing. Wiesz o tym?

17/09/2021 0 Comments

Ustalmy fakty.
Aby coś sprzedać trzeba to zareklamować. Inaczej mówiąc zakomunikować światu, że mamy coś do sprzedania.

Teraz krótka ściąga z marketingu.

Marketing to działania, na które składają się (w klasycznym ujęciu 4P):
1. produkt (product)
2. cena (price)
3. miejsce (placement)
4. PROMOCJA (promotion) – tutaj mamy m.in. następujące pod-działania:
– reklama: prasowa, TV, radiowa, online, social media, OOH czyli zewnętrzna….itd
-promocja: np. loterie, konkursy, obniżki cen, wyprzedaż, zniżki ilościowe albo %, rabaty …itd
-public relations: budowanie pozytywnego wizerunku poprzez współpracę z mediami, liderami opinii, influencerami.. itd

Co ma piernik do wiatraka czyli homestaging do jogurtu?

Gdyby nieruchomości były produktami, które „wyprodukowaliśmy w fabryce” i chcielibyśmy je sprzedawać jak np. jogurty, to musielibyśmy użyć narzędzi marketingowych, żeby znalazł się na nie klient.

Okej…czyli któremu działaniu w tym całym marketingu odpowiada homestaging?
Działania na produkcie (nieruchomości), których celem jest przedstawienie go w jak najlepszym świetle, tak żeby ktoś go kupił to działania reklamowe. Homestaging to reklama. A teraz na przykładzie reklamy jogurtu zobacz jak wygląda różnica:

To jest profesjonalna reklama*** (czyli odpowiednik homestagingu).

A to jest zdjęcie jogurtu zrobione w domowych warunkach (zrobiłam jak umiałam samodzielnie i żyję w przekonaniu, że jest wystarczające 🙂

To jest ten sam produkt*! Ma taką samą cenę, tak samo smakuje, ma takie same wartości odżywcze, ma takie samo opakowanie, taki sam skład, stoi w sklepie w tym samym miejscu. *Na potrzeby tej opowieści przyjmijmy, że na drugim zdjęciu jest też jogurt jabłkowy z cukrem (innego nie miałam w lodówce).

Rozumiesz już?

Twoja nieruchomość bez homestagingu czyli właściwej oprawy wizualnej wygląda tak, jak moje amatorskie zdjęcie z lodówki – słabo. Popatrz i pomyśl jak wygląda mój jogurt sfotografowany w lodówce. Czy on przyciąga wzrok kupującego?

Bo z kolei ten drugi woła: „kup mnie, jestem super smaczny!”

I nie mówcie: „na mnie reklama nie działa”. Działa. Nawet jeśli świadomie się do tego nie przyznajemy. I jeszcze jedna ważna rzecz: kupujemy oczami. Wzrok to nasz najważniejszy zmysł przy podejmowaniu decyzji (nie tylko zakupowych).
Za pomocą wzroku odbieramy ponad 80% informacji o otaczającym nas świecie.**

**źródło: https://pzn.org.pl/znaczenie-wzroku-w-zyciu-czlowieka/
*** źródło: https://www.facebook.com/JogobellaPL/photos/a.1416273475283192/1573858779524660