Tak to się robi w Ameryce.

Home staging to wynalazek amerykański. W tym roku świętował 50 lat istnienia i jest to normalna usługa na tamtejszym rynku nieruchomości. Tymczasem w Polsce… to nadal jakieś dziwne nowum. Na dodatek nie ma polskiej nazwy. Nie do końca jest też ona rozumiana zarówno przez właścieli jak i – co bardziej zasmuca – przez pośredników nieruchomości.
Tutaj możecie przeczytać kilka stwierdzeń pośredników na temat tego, dlaczego home staging nie jest im potrzebny.

Ale oto niespodziewanie rynek w Polsce się zmienił. I dziś (wrzesień 2022) mamy prawdziwą rewolucję. Podaż jest duża, popyt mały – a raczej mocno ograniczony przez niedostępność kredytów hipotecznych. Nie ma już wygodnego „rynku sprzedającego”. I co teraz? Czy należy działać w ten sam sposób, by nieruchomość znalazła nowego właściciela. Czy może jednak dostosować strategię do zmian? To oczywiście pytanie retoryczne. Wracając jednak do Ameryki. Tutaj zespoły pośrednicy-home stagerzy to normalne zjawisko. Tak się po prostu pracuje w Real Estate od wielu, wielu lat. To tzw. dojrzały rynek.

Przyszłość widzę.

Dużo mówi się teraz i pisze o talentach. Istnieje wiele metod poznawania siebie. Jedną z nich są talenty, czyli wrodzone predyspozycje do wykonywania pewnych działań. Poznanie swoich telentów*, a następnie bazowanie na nich pozwala nam szybiej osiągnąć sukces (jakkolwiek przez nas rozumiany) i zadowolenie w życiu. Moim talentem jest „widzenie” przyszłości (Futuristic / Wizjoner). To talent z grupy myślenia strategicznego. Gdybym nie robiła tego co robię, byłabym….futurologiem!
Jak więc widzę przyszłość home stagingu w Polsce?

Pytanie nie brzmi CZY, ale KIEDY zastosujesz home staging.

Ludzie co do zasady nie lubią zmian. Tak jesteśmy skonstuowani. Nasz mechanizm obronny mówi nam, że wszystko co nowe czyli nieznane jest niebiezpieczne i nie można temu ufać. Najlepiej nie zmieniać nic, czyli tkwić w bezpiecznym dla siebie, znanym miejscu. I może brzmi to trywialnie, ale odruchy z czasów jaskiniowców przenosimy na życie współczesne. Oto jeden z przykładów jak to zadziałało w innej niż nieruchomości branży. Na przełomie wieków …czyli ponad 20-lat temu w nasze życie wkroczyła fotografia cyfrowa. Tak się przypadkiem złożyło, że zaczynałam wtedy pracę zawodową w branży fotograficznej. Pracowałam dla jednego z największych producentów sprzętu foto na świecie. Wiecie co wtedy słyszałam od wszystkich fotografów? „Fotografia cyfrowa to nie jest prawdziwa fotografia!”, „Nigdy nie przejdę na „cyfrę”!” Upłynęło kilka lat i Ci sami fotografowie nie wyobrażają sobie już życia bez aparatów cyfrowych. Podobnie działo się, gdy producenci klasycznych aparatów mówili „smartfony nam nie zagrażają, nie zabiorą nam klientów, nie ma takiej opcji” Cóż… rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Tym razem wielcy gracze rynkowi też nie potrafili zrozumieć prostej prawdy. I przegrali walkę z aparatami w smarfonach, które całkowicie „zabiły” małe aparaty kompaktowe i amatorskie lustrzanki. Lekcja z tego płynie taka, że zmiany są nieuniknione. Bo dzisiaj sprzedaż aparatów cyfrowych spadła dramatycznie. Dla lubiących analizy i szczegółowe dane: w 2008 roku producenci dostarczyli na rynek 116 166 909 szt. aparatów cyfrowych, w 2021 roku na rynek trafiło juz tylko 8 361 521 szt tychże.
(*źródło CAMERA & IMAGING PRODUCT ASSOTIATION )

Home stagingu nie da się zmierzyć aż tak dokładnie, bo to nie jest produkt policzalny…ale na rozwiniętych rynkach są dostępne raporty. Dla zainteresowanych – TUTAJ UK & Irlandia

Home staging to usługa inwestycyjna. To nowe narzędzie marketingowe.

Właśnie. Krótkie przypomnienie czym home staging jest. To usługa inwestycyjna. Inwestycja działa w taki sposób, że mówiąc kolokwialnie „najpierw trzeba włożyć, żeby potem wyjąc”. To jest bardzo proste ujęcie tematu. Nie wszyscy jednak rozumieją ten mechanizm. Tych nieprzekonanych, czyli nie lubiących zmian i działających wg. starego schematu nie przekonam że warto. I nawet nie zamierzam tego robić. Drugi fakt dotyczący home stagingu: to nowe narzędzie marketingowe, przynajmniej w Polsce. Marketingowe czyli takie, które ma za zadanie sprzedać produkt jakim jest nieruchomość.

Dobrana para.

Szybkie pytanie do pośredniczek/pośredników lub właścicieli biur nieruchomości: czy masz już „swoją” home stagerkę/home stagera? Nie. To jest już najwyższy czas, by znaleźć sobie właściwą osobę do pary. Szczególnie jest to kluczowe, gdy pracujecie na umowach wyłącznościowych i chcecie zapewnić swoim klientom wysoką jakość obsługi. Potem może już być za późno, bo nas wykształconych home stagerek nie ma zbyt wiele. A już na pewno nie ma nas tyle co Was pośredników, których jak szacuje się jest w Polsce około 50 tysięcy.

Jaki z tego wszystkiego wypływa wniosek?
Powtórzę: pytanie nie brzmi CZY, ale KIEDY Ty zaczniesz używać home stagingu.

A po krótce będzie to wyglądać jak na amerykańskich filamch.

1. Do właściciela przyjdzie pracujący dla niego pośrednik nieruchomości. Drobna uwaga: na rynkach rozwiniętych prawie nikt samodzielnie nie bawi się w sprzedawcę swoich nieruchomości, tylko zleca to ludziom, którzy zajmują się tym zawodowo (profesjonalnie). Pośrednik obejrzy nieruchomość i powie: „ok. przyjdzie tutaj „mój” home stager i powie co trzeba zrobić, by przygotować ten dom do sprzedaży”. Właściciel nie będzie robił wielkich zdziwionych oczu, że „coś trzeba zrobić”. Mało tego będzie świadomy, że to on będzie za te zmiany – mniejsze lub większe płacić z własnej kieszeni – bo wie, że to inwestycja. Wie też, że jeśli tego nie zrobi transakcja nie okaże się finalnie aż tak korzystna.

2. Altenatywnie, biorąc pod uwagę polską specyfikę czyli „znam się na wszystkim i sam sprzedam”, właściciel dojrzeje do tego, że jednak trzeba zainwestować i zrobić home staging. I tutaj nie polecam sobie robienia home stagingu samodzielnie, bo „nie można być sędzią we własnej sprawie”. Nie spojrzy się świeżym wzrokiem na przestrzeń, w której się mieszkało. Mało tego, każdy właściciel będzie mieć tendencję do tego, by zrobić home staging kierując się własnym, subiektywnym gustem. A to duży błąd! Nieruchomość trzeba przygotować tak, by podobała się więcej niż 1 osobie, bo celujemy w szerszą grupę decelową.

3. Home stagerka to będzie osobny zawód. To znaczy, że np. pośrednicy nie będą się „sami zabierali” za zrobienie home stagingu, a w zasadzie stylizacji, by wyrazić się bardziej precyzyjnie. Szkoda im będzie na to cennego czasu to raz, a dwa zrozumieją, że to nie jest „tylko rzucenie poduszek” i trzeba nieco bardziej się wysilić. Nawiązując do fotografii, kiedyś też pośrednicy myśleli, że jak kupią sobie lustrzankę, a nawet pójdą na szybki kurs podstaw fotografii, to sami zrobią dobre zdjęcia i zaoszczędzą na współpracy z fotografami. Teraz już wiedzą, że to nie jest bułka z masłem. Taka refleksja.

Podsumowujac. Zmieniający się rynek po prostu doprowadzi do używania home stagingu (nie lubię słowa „zmusi”) .

* Najbardziej znanym testem na rozpoznanie naszych telentów jest test Instytuytu Gallupa. Zachęcam do jego wykonania 🙂

Explore More

Na czym by tutaj zaoszczędzić – 7 sposobów.

Jedno z pierwszych z pytań moich klientów brzmi: „ile to kosztuje”?Odpowiadam wtedy: „To zależy” i już wyjaśniam dlaczego.Koszt usługi home stagingu składa się z dwóch części:część 1. kosztu pracy kreatywnej

Jak wybrać home stagera?

„Szukam home stagera.”Takie zdanie często pada na social mediach. I co się wtedy dzieje? Pod postem pojawia się kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt wpisów typu „oto ja! zgłaszam się! weź mnie!” 

Home staging – jak to działa?

Wszyscy znamy bajkę o brzydkim kaczątku, które pewnego dnia – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – przeobraża się w pięknego łabędzia.…Dawno, dawno temu na warszawskiej Woli mieszkała szczęśliwa rodzina z